Mówił trwożny, by nie czcił stopnia w jego bracie.

— «Gdy wybór towarzysza przy mnie zostawiacie,

Z którym tak niebezpieczną mam odprawić drogę

Rzekł Tydejd — jakże minąć Odyseusza mogę?

W największych on trudnościach swoim sercem włada,

Nic go nigdy nie zmiesza, kocha go Pallada677.

Przezorną roztropnością jego prowadzeni,

Potrafim wyjść bez szwanku i z samych płomieni».

A na to mu Odyseusz rzekł niespracowany:

— «Przyjacielu! Oszczędzaj pochwał i nagany,