Trak jęczy konający i ducha oddaje.

Konie zaś uprowadza Odyseusz z obozu

I łukiem je potrąca, bo zapomniał z wozu

Wziąć z sobą bicz królewski, bicz kształtny i złoty.

Daje znak, by już krwawej poprzestać roboty.

Lecz Tydejd, w miejscu stojąc, waży się na dwoje703:

Czyli wóz, w którym były pyszne króla zbroje,

Unieść i nadzwyczajnym czynem się ozdobić,

Czyli też jeszcze więcej śpiących Traków pobić.

Kiedy się tak namyśla, Pallada przybiegła