Siada na łożu, wdziewa86 szatę z miękkiej wełny,

Szatę piękną i nową, płaszcz zarzuca drogi,

Także kształtny na białe obuw87 kładzie nogi,

Błyszczący się od srebra ciężki miecz zawiesza

I wziąwszy berło w ręce, do floty pospiesza,

Od ojców berło w domu trwałe nieprzerwanie.

Już Olimpowi88 niesie Jutrzenka zaranie,

Wejście słońca zwiastując nieśmiertelnym w niebie,

Gdy hukliwych89 król woźnych przyzywa do siebie

I każe ród Achajów zwoływać do rady.