W ciężkiej mnie Zeus surowy zostawia przygodzie,

Bo, nielitosny, przedtem dał mi obietnicę,

Że nie wrócę, aż Trojan obalę stolicę;

Teraz każe mi płynąć do Argów bez sławy,

Kiedym już tyle ludu stracił przez bój krwawy.

Tak chciał Zeus, którego nieodparte ramię

Tylu miast dumne szczyty złamało i złamie...

Co na to kiedyś wieki wyrzekną potomne,

Że takie wojska Greków, siły tak ogromne,

Próżny bój prowadziły z mniejszą liczbą męża?