Epistora, Elaza trup na trupie pada;

Tych zabił, a trwożliwa pierzchnęła gromada.

Już by Grecy trojańskie wyłamali bramy,

Bo nie mogły zwycięzcy żadne wstrzymać tamy,

Gdy na wieży Apollo usiadł zagniewany,

Myśląc Patrokla zgubić, a wesprzeć Trojany.

Po trzykroć go na mury niosła chęć gorąca,

Po trzykroć z szańców miasta Apollo go strąca,

W ogromny puklerz boską uderzając dłonią.

Lecz gdy, jak bóg, czwarty raz wypadał z krwawą bronią,