W dwudziestu piecach gęste ich szumią oddechy,

Na przemiany swe piersi wzdymają i płaszczą,

I różny wiatr posłuszną wyziewając paszczą,

Do roboty, do chęci sztukmistrza1289 stosowne,

Raz wolne niecą żary, drugi raz gwałtowne.

Potem w piec rozpalony grube kładzie szyny

Z miedzi, z drogiego złota, ze srebra i cyny,

A stawiąc pod kowadło wielkie pniak niezłomny,

Jedną ręką wziął kleszcze, drugą młot ogromny.

Wielki i tęgi puklerz1290 boski sztukmistrz robi: