Wielki Achilles prosto przeciw niemu zmierza.

Jako lew, na którego wieś cała uderza,

Zuchwale idzie, gardząc grożącym mu razem;

Lecz gdy go który młodzian dosięgnie żelazem,

Zwraca się, pysk otwiera, kły ostre zapienia,

Jęczy i z piersi straszne wydając ryczenia

Zabiera się do walki z mnóstwem uzbrojonem

I boki oba długim uderza ogonem,

A tocząc wzrok okropny, wpada pośród grotów,

Lub zabić kogo z mężów, lub sam zginąć gotów: