Pewny jestem łatwego do miasta powrotu.
Lecz co myślę? Jakimże uwodzę się błędem?
Niech mnie zoczy i szybkim niech doścignie pędem,
Nic mnie nie zbawi, zginę przez nikczemność własną,
Bo choć największe siły ludzkie, przed nim gasną.
Czemu z orężem w ręku naprzeciw nie stanę
Wszak śmiertelny, ma duszę i może wziąć ranę...
Taką ukrzepion myślą na Achilla czeka;
Ręka drży, aby walczyć, serce jej dowodzi.
Jak na myśliwca z krzaków pantera wychodzi,