Li Antinoj, Eurymach, dwaj mężowie przedni

Nie chcieli się do próby mieszać sami jedni.

Więc i słudzy Odysa, wolarz z świniopasem,

Obydwa się wynieśli z świetlicy tymczasem,

A za nimi sam Odys podążył bez zwłoki.

Gdy minęli podwoje, przysionek wysoki

I wyszli na podwórze, idący za nimi

Odys tak ich zagabał słowy przyjaznymi:

„Mógłbym wam coś powiedzieć, kochani skotarze1127,

Lub zamilczeć — lecz serce gwałtem mówić każe: