Palimy dużo bogom, za tę bez przypadków

Przebytą drogę. Właśnie dzień czwarty nie mijał,

Jak Tydyd Diomedes167 do portu zawijał

W Argos, razem ze swymi. Ja, do Pylos dalej

Płynąc z wiatrem, który mi bogowie zesłali,

Przybyłem, o mój synu, bez wieści wszelakiej,

Nie wiedząc, kto z nich żyje, a kto umarł taki...

Jednak tyle, co mogłem, w domu zakopany,

Schwycić, opowiem wiernie bez żadnej odmiany.

Najpierw więc Myrmidońcy168 dostali się do dom