Zbrodniami ich oburzon, pobrał im żywoty,

Za pogardę zarówno dla złych, jak dla cnoty,

Bo każdym pomiatali, kto do nich kołatał.

Więc bóg głowy występne z karku ich pozmiatał,

A nie Odys; mój Odys gdzieś w stronie dalekiej

Stracił drogę powrotu i zgasł już na wieki!”

Eurykleja jej na to: „Zaniechaj tych mrzonek,

Córko, i tak nie gadaj! Jakżeby małżonek,

Który tam w dolnej izbie, przy ognisku siedzi,

Nie miał wrócić? Niedobrze, gdy się kto uprzedzi.