Na pokładzie, by statku czujnie pilnowała;

A sam chwatów dwunastu dobrawszy wychodzę.

Wziąłem też z sobą bukłak z winem mocnym srodze,

Które Maron Ewantycz529 był mi podarował,

Kapłan Feba (Ismarem Feb się opiekował),

Bośmy mu w tym rabunku ni dziatek, ni żony

Nie wycięli; chronił go bugaj530 poświęcony

Febowi, w którym mieszkał. Za to dał mi darem

Siedem talentów złota, obdarzył pucharem

Ze srebra najczystszego. Jakby nie dość na tych