Że na mnie wetujecie swe dawne obrazy

I podszczuwacie gachy? Wolałbym sto razy

Widzieć dom mój, dobytek, przez was pochłonięty:

W tym nieszczęściu ocalić można by choć szczęty;

Bo dopóty bym chodził od chaty do chaty

Krzycząc: «Wróćcie, co moje!», aż bym odbił straty,

Gdy ninie96 tylko zgryzot poicie mnie jadem!”

Rzekłszy to o ziem cisnął berło; łzy mu gradem

Z ócz się polały. Lud się łez jego litował:

Wszyscy wkoło milczeli i nie występował