A stanąwszy u brzegu przy piaszczystej ławie,

Wysiadamy z okrętu, znużeni w przeprawie,

Spać się kładziem i śpimy do jutrzenki świtu.

Rankiem, gdy zrumieniła Eos727 strop błękitu,

Pchnąłem do zamku Kirki część druhów, by zwłoki

Elpenora przynieśli tu nad brzeg zatoki.

Potem drzew naścinawszy na wzgórku nad morzem

Ze łzami i żalami na stosie go złożem.

A gdy trupa i oręż ogień strawił razem,

Sypiem nad nim mogiłę, nakrywamy głazem,