Co nie znika ni latem, ni czasu jesieni;

I ten szczyt się nie złoci od słońca promieni.

Nań się wdrapać lub zejść zeń — nie w ludzkiej to sile,

Choćby kto rąk dwadzieścia a i nóg miał tyle;

Głaz bowiem jak ociosan, gładki z każdej strony.

We środku ma jaskinię; otwór jej zwrócony

Ku ciemnościom Erebu737. Więc oną jaskinię

Okręt twój, Odyseju, niechaj tak ominie,

By z pomostu w ten otwór żadna nie doniosła

Strzała, ciśnioną ręką łucznika z rzemiosła.