Minąwszy zatem wyspę, ujrzałem w tej chwili

Jakby dym i wełn744 wielki łamiący się z grzmotem,

Aż z rąk wiosła wypadły ze strachu i potem

Same biły się z falą; a nawa jak wryta

Wraz stanęła, bo nikt się do wioseł nie chwyta.

Widząc to, cały pomost przebiegłem i mową

Taką cuciłem martwą czeladź okrętową:

— Bracia! Tyle już nieszczęść przeszliśmy i znamy!

Nic tu nie ma gorszego niż wtenczas wśród jamy

Kyklopskiej, kiedy kamień zawalił nam wniście.