Jedynaka, Laerta; ten, dziś starowina,

Miał jednego Odysa; a Odys mnie spłodził

Jednego — i odjechał, ledwom się urodził.

Słodkich pieszczot ojcowskich zaznałem ja mało!

Stąd dom jego aż tylu wrogów najechało:

Bo ilu tu władyków siedzi w naszej stronie,

Czy na leśnym Zakincie, Samie, Dulichionie,

Czy na skalnej Itace włada i rej wodzi,

Każdy, chcąc ślubić matkę moją, dom mój głodzi.

Ona zaś ni odmawia, ni spełnić się śpieszy