U Kalypsy, bogini — jak gwałtem go trzyma,

A on rwie się do domu; lecz próżno się zżyma,

Bo tam nie ma ni człeka zdolnego do wiosła,

Ni łodzi, by po grzbiecie morskim go przeniosła. —

Tak mi mówił Menelaj on oszczepomiotny.

Sprawiwszy to, wracałem; bogowie mi lotny

Wiatr na okręt zesłali, podróż się udała”.

Skończył — a ze wzruszeniem matka go słuchała,

Gdy boski Teoklimen podjął po nim słowo:

„Małżonko Laercjada, o cna białogłowo!