Mołojcy grad podnóżków sypną mu na głowę,

A niejeden zawadzi o żebro włóczęgi”.

Tak mówił i mijając zadał mu raz tęgi,

Nogą w biodro kopnąwszy. Odys stał jak wryty

I z ścieżki nie ustąpił. Tylko w głębi skryty

Zamiar ważył; czy ma wziąć zuchwalca na kije,

Czy podniósłszy go w górę, łeb o ziem rozbije?

Lecz się przemógł i zniósł to. Pastuch zaś nakiwał

Zuchwalcowi i wzniósłszy dłonie, bogów wzywał:

„O boginki źródlane, o córy Zeusowe!