— Co pani każe?

— Zobacz no, co kot zrobił!

— To wina tego bydlaka Krzysztofa, któremu poleciłam nakryć do stołu. Gdzie on się podział? Niech się pani tylko nie troszczy, to będzie porcja ojca Goriot. Doleję trochę wody, a on się na tym nie pozna, bo nie zważa na nic, nawet na to, co je.

— A ten Chińczyk gdzie poszedł? — zapytała pani Vauquer, rozstawiając talerze.

— Kto to może wiedzieć? Ten człowiek zajmuje się diablimi sprawkami.

— Zanadtom się przespała — mówiła dalej pani Vauquer.

— Ale za to świeża pani jak róża...

W tej chwili ozwał się dzwonek i pan Vautrin wszedł do salonu, śpiewając grubym głosem:

Długo błądziłem po szerokim świecie

I teraz jeszcze aż wspomnieć miło...