— Jakie? W każdym razie nie trudno się z nich wyleczyć.

— Jakimże to sposobem?

— Jedyny sposób: ulegać im bez oporu.

— Kpisz sobie, nie wiedząc, o co chodzi. Czytałeś Roussa?

— Czytałem.

— Czy przypominasz sobie ten ustęp, gdzie autor zapytuje, co by czytelnik zrobił, gdyby mógł, nie ruszając się z Paryża, siłą woli tylko zabić jakiegoś mandaryna w Chinach?

— Przypominam.

— I cóż ty na to?

— Zachciałeś! Ja myślę już o trzydziestym trzecim mandarynie.

— Nie żartuj. Słuchaj, gdybyś wiedział, że to rzecz prawdopodobna, że chodzi tylko o twe skinienie, powiedz, jakbyś postąpił?