— A żyć? — rzekła biedna Ewa, która myślała o wszystkim.

— Och, to prawda! — odparł Dawid, podnosząc rękę do ucha owym nieokreślonym ruchem, wspólnym prawie wszystkim ludziom w zakłopotaniu.

— Matka będzie pilnować Lucusia, a ja mogę zacząć pracować — rzekła.

— Ewo! O moja Ewo! — rzekł Dawid, obejmując żonę i tuląc ją do serca. — Ewo, dwa kroki stąd, w Saintes, w szesnastym wieku, jeden z największych Francuzów — nie tylko bowiem był wynalazcą emalii, był również chlubnym poprzednikiem Buffona78, Cuviera79; tak, wynalazł geologię przed nimi, ów dobroduszny człeczyna! — Bernard Palissy, nękany był namiętnością szukania tajemnic; ale miał żonę, dzieci, całą dzielnicę przeciw sobie. Żona sprzedała mu narzędzia... Błądził po wsiach, niezrozumiany, ścigany, wytykany palcem!... Ale ja jestem kochany...

— Mocno kochany! — odparła Ewa ze spokojnym wyrazem miłości, która jest pewna samej siebie.

— Można ścierpieć wówczas to, co wycierpiał ów biedny Bernard Palissy, twórca ekueńskich80 fajansów, którego Karol Dziewiąty81 oszczędził w noc świętego Bartłomieja i który w końcu, w obliczu Europy, stary, bogaty i szanowany, wygłaszał swoje publiczne wykłady o nauce ziemnej, jak ją nazywał.

— Póki moje ręce będą miały siłę utrzymać żelazko, nie będzie ci zbywać na niczym! — wykrzyknęła biedna kobieta z akcentem najgłębszego poświęcenia. — Gdy byłam starszą pracownicą u pani Prieur, zaprzyjaźniłam się z młodą panienką bardzo zacną, krewną Postela, Brygidą Clerget; otóż Brygida oznajmiła mi, odnosząc bieliznę, że obejmuje zakład po pani Prieur; pójdę pracować u niej...

— Och! Nie będziesz pracowała długo! — odparł Séchard. — Znalazłem...

Pierwszy raz szczytna wiara w zwycięstwo, która podtrzymuje wynalazców i daje im odwagę, aby iść naprzód w dziewicze lasy odkryć, wywołała u Ewy uśmiech niemal smutny, pod którym Dawid opuścił głowę posępnym ruchem.

— Och, najdroższy, ja nie drwię sobie, ja się nie śmieję, nie wątpię! — wykrzyknęła piękna Ewa, klękając przed mężem. — Ale widzę, jak słusznie postępowałeś, zachowując najgłębsze milczenie o swoich próbach, nadziejach. Tak, najdroższy, wynalazcy powinni skrywać uciążliwe rodzenie swej chwały; powinni je ukrywać całemu światu, nawet własnej żonie!... Kobieta jest zawsze kobietą. Twoja Ewa nie mogła się wstrzymać od uśmiechu, słysząc, jak mówisz: „Znalazłem!...” siedemnasty raz w ciągu miesiąca.