— Nie wiem, co znaczy to pytanie — rzekła.
— Przeniknę tę tajemnicę — odparł, wstając wściekły. — Obaliłaś moje najdroższe plany.
— A pan obalisz stół — rzekł Gigonnet, który przytrzymał obrus zaczepiony o połę szlafroka bankiera.
Pani du Tillet podniosła się zimno, aby wyjść, odezwanie bowiem męża przeraziło ją. Zadzwoniła, zjawił się lokaj.
— Każ zaprzęgać — rzekła do służącego. — I zawołaj Wirginię, chcę się ubierać.
— Dokąd jedziesz?
— Dobrze wychowani mężowie nie indagują żon — odparła — a ty masz pretensje uchodzić za szlachcica.
— Nie poznaję cię od dwóch dni, odkąd widziałaś dwa razy tę impertynentkę... twoją siostrę.
— Zaleciłeś mi, abym była impertynentką — rzekła — próbuję się na tobie.
— Sługa państwa — rzekł Gigonnet — nieciekawy sceny małżeńskiej.