— Och! czemuż on sam nie miałby mi ich oddać na mą prośbę?

— A gdyby odmówił?

Hrabina opuściła głowę.

— Świat mnie brzydzi — rzekła — nie chcę już bywać nigdzie, będę żyła samotnie przy tobie, jeżeli mi przebaczysz.

— Mogłabyś się znowu znudzić. Zresztą co powiedziałby świat, gdybyś go porzucała tak nagle? Na wiosnę puścimy się w podróż, pojedziemy do Włoch, przebiegniemy Europę, w oczekiwaniu aż zaprzątną cię troski macierzyństwa. Nie możemy uchylić się od pójścia do Opery jutro, niepodobna nam bowiem uzyskać w inny sposób twoich listów bez niebezpieczeństwa; skoro zaś Floryna ci je przyniesie, czyż tym samym nie stwierdzi146 swej władzy?

— I zobaczę to?... — rzekła hrabina przestraszona.

— Pojutrze rano.

Nazajutrz, około północy, na balu Opery, Natan przechadzał się po foyer147, podając z miną dosyć małżeńską ramię jakiejś masce. Skoro obeszli parę razy salę, dwie zamaskowane kobiety podeszły do nich.

— Biedny głupcze, gubisz się, Maria jest tu i widzi cię — rzekł do Natana Vandenesse, który się przebrał za kobietę.

— Jeżeli chcesz mnie posłuchać, dowiesz się tajemnic, które Natan ukrywa przed tobą: miłość twoja jest w niebezpieczeństwie — rzekła, drżąc cała, hrabina do Floryny.