Natan puścił nagle ramię Floryny, aby biec za hrabią, który zgubił się w tłumie. Floryna usiadła koło hrabiny, która pociągnęła ją na ławeczkę tuż koło Vandenessa; hrabia wrócił, aby czuwać nad żoną.

— Wytłumacz się, moja droga — rzekła Floryna — i nie sądź, iż dłużej będziesz mnie nabierać. Nikt na świecie nie wydrze mi Raula, rozumiesz: trzymam go przyzwyczajeniem, a to warte co najmniej tyle, co miłość.

— Przede wszystkim, czy ty jesteś Floryna? — rzekł Feliks, odzyskując naturalny głos.

— Dobre pytanie; jeżeli tego nie wiesz, jakże chcesz, abym ci wierzyła, filucie?

— Spytaj Natana, który w tej chwili goni za ubóstwianą, gdzie spędził noc przed trzema dniami? Zaczadził się, moja mała, bez twojej wiedzy, dla148 braku pieniędzy. Oto, jak starasz się o jego interesy; niby go kochasz, a zostawiasz go bez grosza i pozwalasz, aby się zabijał; a raczej nie zabijał nawet... Chybione samobójstwo to rzecz tak śmieszna, jak pojedynek bez draśnięcia.

— Kłamiesz — rzekła Floryna. — Jadł u mnie obiad tego dnia, ale po zachodzie słońca. Biednego chłopca ścigają, ukrył się, oto wszystko.

— Idźże tedy spytać się na ulicę du Mail, do hotelu du Mail, czy nie przywiozła go tam bez życia piękna kobieta, z którą jest w stosunkach od roku. Listy twojej rywalki są ukryte pod twoim nosem, w twoim domu. Jeżeli chcesz dać Natanowi dobrą lekcję, pójdziemy wszyscy troje do ciebie: tam udowodnię ci dokumentami, że, jeżeli zechcesz być poczciwą dziewczyną, możesz uchronić go od spaceru na ulicę Clichy, do więzienia za długi.

— Próbuj brać na kawał inne, ale nie Florynę, mój kotku. Jestem pewna, że Natan nie może kochać się w nikim.

— Chcesz mi dać do zrozumienia, że podwoił czułość dla ciebie od jakiegoś czasu, ale to właśnie dowód, że jest bardzo zakochany...

— W wielkiej damie, on?... — rzekła Floryna. — Nie kłopocę się o takie bzdury.