— Gotówką? — rzekła.
— W całości, kapitał i procenty; obecnie przystąpię do zrehabilitowania pamięci ojca.
— Cóż za głupstwo! — wykrzyknęła teściowa. — Kto to jest ten pan — szepnęła do ucha zięcia, spostrzegając pana Cruchot.
— Mój plenipotent — odparł cicho.
Margrabina skłoniła się lekceważąco panu de Bonfons i wyszła.
— Już się popieramy — rzekł prezydent, biorąc kapelusz. — Bywaj zdrów, kuzynie.
— Kpi sobie ze mnie ten niedźwiadek z Saumur. Mam ochotę wpakować mu parę cali żelaza w brzuch.
Prezydent wyjechał. W trzy dni potem, wróciwszy do Saumur, pan de Bonfons ogłosił swoje małżeństwo z Eugenią. W pół roku później mianowano go radcą sądu apelacyjnego w Angers. Przed opuszczeniem Saumur, Eugenia dała stopić złoto klejnotów tak długo drogich jej sercu i obróciła je — tak jak osiem tysięcy franków swego kuzyna — na złotą monstrancję: ofiarowała ją parafii, gdzie tyle modliła się za niego do Boga. Podzieliła zresztą swój czas między Angers a Saumur. Mąż jej, który okazał gorliwość w pewnej okoliczności politycznej, został prezydentem, wreszcie, po kilku latach, pierwszym prezydentem Apelacji. Czekał niecierpliwie powszechnych wyborów, aby uzyskać mandat do Izby. Już marzył o parostwie, a wtedy...
— Wtedy król będzie jego kuzynem —- mówiła Nanon, Wielka Nanon, pani Cornoiller, obywatelka Saumur, której pani jej oznajmiała zaszczyty, jakie ją czekają.
Mimo to, prezydent de Bonfons (pozbył się wreszcie rodowego miana Cruchot) nie ziścił żadnego ze swych ambitnych planów. Umarł w tydzień po zostaniu posłem z Saumur. Bóg, który widzi wszystko i który nigdy nie uderza mylnie, skazał go zapewne za jego rachuby i za zręczność kauzyperdy19, z jaką sporządził accurante Cruchot kontrakt ślubny, w którym oboje małżonkowie darowali sobie nawzajem, w razie gdyby nie mieli dzieci, całość swego majątku, ruchomości i nieruchomości, nic z nich nie wyjmując ani zastrzegając, na całkowitą własność, zwalniając się nawet nawzajem od formalności inwentarza, tak że zaniechanie inwentarza nie może być zaczepione przez ich spadkobierców, zważywszy iż etc. Ta klauzula może wytłumaczyć głęboki szacunek, jaki prezydent stale okazywał wobec woli i osamotnienia pani de Bonfons. Kobiety cytowały prezydenta jako jednego z najdelikatniejszych ludzi, żałowały go i posuwały się aż do oskarżenia Eugenii, ale tak, jak one umieją obwiniać kobietę, z najokrutniejszymi restrykcjami.