— Nie jestem kompromitujący dla dam — rzekł ksiądz.

— Podaj ramię księdzu Cruchot — rzekł mąż.

Ksiądz pociągnął piękną panią dość żywo, aby się znaleźć o kilka kroków przed małą karawaną.

— Bardzo przystojny ten młody człowiek — rzekł, ściskając jej ramię. — Żegnaj mi, ostatni ranku mój! Trzeba wam się pożegnać z panną Grandet; Eugenia będzie dla tego paryżanina. O ile ten kuzynek nie zakocha się w jakiej paryżance, wasz Adolf znajdzie w nim rywala naj...

— Niechże ksiądz da pokój. Ten młody człowiek spostrzeże rychło, że Eugenia jest gąską bez wdzięku. Czy się jej ksiądz przyjrzał? Była dziś żółta jak pigwa.

— Zwróciła pani może na to uwagę kuzynkowi?

— Pewnie, że nie robiłam sobie ceremonii.

— Niech pani zawsze siada koło Eugenii, a nie będzie pani potrzebowała zbytnio obrzydzać temu młodemu człowiekowi jego kuzynki; sam z siebie zrobi porównanie, które...

— Przede wszystkim obiecał się do mnie na obiad pojutrze.

— Och, gdyby pani chciała... — rzekł ksiądz.