— A teraz — dodała — czy nie ma tam papieru, na którym napisałam kilka wierszy28?

— Jest, mamo.

I Ludwik zaczął czytać:

— „Maria Willemsens, urodzona w...”

— Dosyć — rzekła żywo. — Nie czytaj dalej. Kiedy umrę, mój synu, wręczysz i ten papier Annie i powiesz jej, aby go oddała w merostwie29 w Saint-Cyr, gdzie posłuży na sporządzenie mego aktu zgonu. Weź teraz papier i pióro, aby napisać list, który ci podyktuję.

Kiedy widziała, że syn jest gotów i że obrócił się ku niej jakby w oczekiwaniu, rzekła spokojnym głosem: „Panie hrabio, żona pańska, lady Brandon, umarła w Saint-Cyr koło Tours, w departamencie Indre et Loire. Przebaczyła panu”.

— Podpisz...

Zatrzymała się niezdecydowana, podniecona.

— Czy ci gorzej, mamo? — spytał Ludwik.

— Podpisz: „Ludwik Gaston”.