Westchnęła, po czym dodała:
— Zapieczętuj list i napisz następujący adres: „Do lorda Brandon. Brandon Square, Hyde Park. Londyn. Anglia”.
— Dobrze — rzekła. — W dniu mojej śmierci nadasz ten list w Tours.
— A teraz — rzekła po pauzie — weź pugilares30, który znasz i usiądź koło mnie, dziecko.
— Jest tutaj — rzekła, kiedy Ludwik usiadł — dwanaście tysięcy franków. Należą do was, niestety! Bylibyście bogatsi, gdyby wasz ojciec...
— Mój ojciec! — wykrzyknął chłopiec. — Gdzie on jest?
— Umarł — rzekła, kładąc palec na ustach — umarł, aby mi ocalić honor i życie.
Podniosła oczy do nieba. Byłaby zapłakała, gdyby miała jeszcze łzy.
— Ludwiku — podjęła — przysięgnij mi, przy tym łóżku, że zapomnisz to, coś napisał, i to, co ci powiedziałam.
— Tak, mamo.