— Ha, ha! — wykrzyknął wodewilista Cursy — w takim razie, panowie, wznoszę zdrowie Karola X, ojca wolności!

— Czemu nie? — rzekł Emil. — Kiedy despotyzm tkwi w prawach, wolność żyje w obyczajach i na odwrót.

— Pijmy tedy za głupotę władzy, która daje nam tyle władzy nad głupcami! — rzekł bankier.

— Ech, panowie, Napoleon zostawił nam bodaj sławę! — krzyczał oficer, który nigdy nie wypłynął z Brest.

— Och! Sława, smutny towar. Drogo kosztuje, a nie trzyma się długo. Byłażby ona egoizmem wielkich ludzi, tak jak szczęście jest egoizmem głupców?

— Panie, pan jesteś bardzo szczęśliwy...

— Pierwszy, który wymyślił rowy, był z pewnością człowiekiem słabym, bo społeczeństwo przynosi korzyść jedynie mizerakom. Pomieszczeni na dwóch krańcach świata moralnego dziki i myśliciel mają jednaką odrazę do własności.

— Ślicznie! — wykrzyknął Cardot. — Gdyby nie było własności, jakże można by sporządzać akta?

— Ten groszek jest fantastycznie rozkoszny!

— A nazajutrz znaleziono księdza martwego w łóżku......