— Kto mówi o śmierci?... Nie żartujcie, ja mam wuja.
— Pogodziłbyś się pewnie z jego stratą.
— Nie w tym rzecz.
— Słuchajcie, panowie! SPOSÓB ZGŁADZENIA WUJA. Cichooo! (Słuchajcie! Słuchajcie!) Mieć najpierw grubego tłuściutkiego wujaszka, to są najlepsi wujowie. (Poruszenie). Nakarmić go pod jakimkolwiek pozorem pasztetem z gęsich wątróbek.
— Ech, mój wuj jest wysoki, chudy, skąpy i umiarkowany w jadle.
— Och, tacy wujowie to potwory nadużywające życia.
— I — ciągnął pogromca wujów — oznajmić mu w chwili trawienia upadłość jego bankiera.
— A jeśli nie poskutkuje?
— Puśćcie nań ładną dziewczynę.
— A jeśli jest...? — rzekł inny, czyniąc gest negatywny.