To szybkie a fatalne zakończenie, tak sprzeczne z obyczajami młodej Francji, jest naturalne.
Ludzie, którzy dobrze zaobserwowali lub też rozkosznie doświadczyli zjawisk towarzyszących doskonałemu zespoleniu dwojga istot, zrozumieją łatwo to samobójstwo. Kobieta nie urabia się, nie nagina się w jednym dniu do kaprysów namiętności. Rozkosz, niby rzadki kwiat, wymaga starań najwyrafinowańszej hodowli: jedynie czas, harmonia dusz mogą wydobyć z niej wszystkie możliwości, zrodzić owe tkliwe, subtelne słodycze, co do których żywimy mnóstwo przesądów, uważając je za zrośnięte z osobą, której serce nam ich użycza. To cudowne porozumienie, ta ślepa wiara i błogosławiona pewność, iż doznaje się osobliwego lub nadzwyczajnego szczęścia przy ukochanej istocie, to poniekąd tajemnica trwałych przywiązań i długich namiętności. Przy kobiecie posiadającej geniusz swej płci miłość nie jest nigdy nawykiem, jej cudowna tkliwość umie oblekać kształty tak różnorodne, wkłada tyle sztuki w swoją naturę lub naturalności w swoje sztuki, że staje się równie potężną wspomnieniem, co obecnością. Przy niej wszystkie kobiety bledną. Trzeba było drżeć, że się utraci miłość tak rozległą, tak wspaniałą lub też stracić ją, aby znać całą jej cenę. Ale, jeżeli poznawszy ją, człowiek wyrzekł się jej, aby popaść w jakieś zimne małżeństwo, jeżeli kobieta, z którą spodziewał się znaleźć te same słodycze, dowiedzie mu paroma owymi faktami zagrzebanymi w mrokach sypialni małżeńskiej, że nie odrodzą się już one dla niego, jeżeli ma jeszcze na wargach smak niebiańskiej miłości, a zranił śmiertelnie swą prawdziwą małżonkę na rzecz społecznej chimery, wówczas trzeba mu umrzeć lub też zdobyć się na ową materialną, samolubną, zimną filozofię, która budzi wstręt w kochających duszach.
Co się tyczy pani de Beauséant, napoiwszy kochanka obficie miłością przez dziewięć lat, nie sądziła zapewne, aby rozpacz jego posunęła się aż do samobójstwa. Może sądziła, że tylko ona jedna będzie cierpieć. Była zresztą najzupełniej w prawie uchylić się od najwstrętniejszego podziału, jaki istnieje, który żona może znosić przez wzgląd na wysokie racje społeczne, ale którym kochanka musi się brzydzić, ponieważ czystość jej miłości jest całym jej usprawiedliwieniem.
Angoulême, wrzesień 1832 r.
Przypisy:
1. dilecta (łac.) — ukochana, wybrana. [przypis edytorski]
2. ariwista (z fr.) — z fr. parweniusz, karierowicz. [przypis edytorski]
3. Korsarz — ogromnie popularna powieść George’a Gordona Byrona. Opowiada o losach Konrada: przestępcy, indywidualisty i buntownika, który napada na króla Turcji i ratuje królową haremu. [przypis edytorski]
4. na tym miejscu — dziś: w tym miejscu. [przypis edytorski]
5. podprefekt — wyższy urzędnik administracji lub policji, podlegający prefektowi. [przypis edytorski]