— Samą mnie puścić do maneżu! — mówi ciągnąc dalej, jak gdyby nie słyszała. — Czyż to jest jaki powód? Czyż nie mogę tam chodzić z panią de Fischtaminel? Pani de Fischtaminel uczy się jeździć konno i nic o tym nie wiem, żeby pan de Fischtaminel jej asystował.
— Ależ... Karolino...
— Jestem zachwycona twoją troskliwością, istotnie, dbasz o mnie niezmiernie. Pan de Fischtaminel więcej ma zaufania do swojej żony niż ty do twojej. On jej nie pilnuje bez ustanku. Być może, to dlatego właśnie nie chcesz, abym chodziła do maneżu, gdzie bym mogła być świadkiem twoich manewrów z tą... Fischtaminelką!
Adolf próbuje ukryć zniecierpliwienie, jakie budzi w nim ten potok słów, który wytrysnął w połowie drogi do domu i nie znajduje morza, w którym by mógł utonąć. Skoro Karolina znalazła się już w swoim pokoju, ciągnie bez przerwy dalej:
— Możesz być pewny, że gdyby argumenty mogły mi wrócić zdrowie, zaspokoić moją ochotę na ćwiczenie tak zgodne z potrzebami natury, nie omieszkałabym zaaplikować sobie wszystkie argumenty, że umiem na pamięć wszystkie, jakie można by przytoczyć, i że sama zastanowiłam się nad nimi, zanim zwróciłam się do ciebie.
To wszystko, moje panie, może się tym słuszniej zwać prologiem dramatu małżeńskiego, że jest wypowiedziane tonem gwałtownym, z towarzyszeniem gestów, ozdobione spojrzeniami i innymi figurami, za pomocą których umiecie panie zdobić te swoje arcydzieła.
Karolina, z chwilą gdy raz zasiała w sercu Adolfa zapowiedź sceny żądania nieustającego, uczuła w duszy spotęgowaną nienawiść lewicy przeciw swemu rządowi. Pani dąsa się i dąsa tak okrutnie, że Adolf zmuszony jest spostrzec się na tym, pod grozą zminotauryzowania, gdyż wszystko jest skończone, wiedzcie o tym dobrze, pomiędzy dwojgiem istot poślubionych sobie przez mera288 lub tylko przez miłość, z chwilą gdy jedna pozwoli sobie nie spostrzec dąsu drugiej.
Pewnik
Dąs zduszony wewnątrz jest śmiertelną trucizną.
Aby uchronić się przed tym samobójstwem miłości, nasza pomysłowa Francja wprowadziła buduary289. W systemie naszych nowożytnych mieszkań kobiety nie mogły mieć wierzb Wirgiliusza290. Z zanikiem kapliczek domowych te małe schronienia stały się świątyniami dąsów291.