— Kogóżby? Ferdynanda oczywiście — odpowiada Karolina.
— I tak każe na siebie czekać?
— Chory jest, biedny chłopiec.
Szelmowska320 myśl przemyka przez głowę Adolfa i odpowiada, mrużąc znacząco jedno oko:
— Przed chwilą go widziałem.
— Gdzie?
— Na bulwarze, z przyjaciółmi...
— Ale czemu ty wracasz? — pyta Karolina, która chce pokryć swą morderczą wściekłość.
— Pani Foullepointe, o której twierdziłaś, że jest znudzona Karolem, bawi z nim od wczoraj rana w Ville-d’Avray.
— A pan Foullepointe?