— Zapewne, ale sądzę, że kobieta, która wypełnia wszystkie swoje obowiązki, zasługuje na to szczęście.
Kiedy to okrutne zdanie pojawi się na ustach zamężnej kobiety, jasną jest rzeczą, że ona wypełnia swoje obowiązki na wzór uczniaków, aby otrzymać spodziewaną nagrodę. W kolegium94 pragnie się zdobyć wolną niedzielę, w małżeństwie kosztowności, szale. O miłości nie ma więc już mowy!
— Co do mnie, moja droga — (pani Deschars jest podrażniona) — ja jestem rozsądniejsza. Mój mąż próbował także popełniać te szaleństwa95, ale położyłam temu koniec. Cóż robić, mamy dwoje dzieci i przyznaję, że wydatek stu lub dwustu franków jest rzeczą, z którą, jako matka rodziny, muszę się liczyć.
— Ech! Moja droga pani — rzekła pani de Fischtaminel — ja znów uważam, że lepiej, aby mężowie trochę się polampartowali96 w naszym towarzystwie, niż...
— Mężu, idziemy?... — rzekła nagle pani Deschars, wstając i żegnając się.
Zacny pan Deschars (człowiek unicestwiony przez swoją żonę) nie usłyszał przeto końca tego zdania, z którego byłby się dowiedział, że można trwonić swoje mienie w towarzystwie kobiet lekkiego życia.
Karolina, połechtana we wszystkich swoich próżnościach, zanurza się w słodycze pychy i łakomstwa, dwóch najrozkoszniejszych grzechów głównych. Adolf odzyskał nieco terenu; ale, niestety (refleksja ta godna jest wielkopostnego kazania!), grzech, jak każda rozkosz, potrzebuje wciąż nowych podrażnień. Tak samo jak samodzierżca, tak samo i grzech nie liczy za nic tysiąca rozkosznych wzruszeń wobec jednego zagiętego listka róży uciskającego go w posłaniu. Tutaj człowiek musi iść crescendo97!... I tak bez końca...
Pewnik
Grzech, Dworak, Nieszczęście i Miłość znają tylko dzień dzisiejszy.
Po upływie czasu trudnego do oznaczenia Karolina spogląda po obiedzie w lustro i spostrzega rubiny kwitnące na policzkach i na skrzydłach nosa, przedtem tak nieskalanych. W teatrze jest w złym humorze, ty zaś nie wiesz, o co jej chodzi, ty, Adolf, rozparty z twarzą tak wspaniale odbijającą na tle białego krawata, z piersią dumnie wypiętą i miną tak zadowoloną z siebie.