Adolf odwraca się nagle i zaczyna rozmawiać z panią de Fischtaminel.
Po roku absolutnych rządów, pewnego poranku Karolina zapytuje się łagodnym głosem:
— Mój drogi, ile też wydałeś w ciągu tego roku?...
— Nie wiem, doprawdy.
— Zestaw rachunki.
Adolf poczyna liczyć i znajduje130, iż wydatki wynoszą o trzecią część więcej niż w najgorszym roku rządów Karoliny.
— A policz jeszcze, że cię nic nie kosztowały moje tualety — mówi Karolina.
Karolina przegrywa melodie Schuberta. Adolf doświadcza prawdziwej rozkoszy, słuchając tej muzyki wykonanej w sposób istotnie artystyczny; wstaje i podchodzi ze słowami pochwały na ustach. Karolina zalewa się nagle łzami.
— Co ci jest?...
— Nic; jestem dziś jakaś rozstrojona.