— Pan Foullepointe, moja droga — powiada Adolf, prezentując tę godną osobistość w wieku lat około pięćdziesięciu.

— Jestem zachwycona — powiada Karolina do pani Foullepointe z najuprzejmiejszym w świecie wyrazem — że pani była łaskawa przybyć w towarzystwie swego teścia — (ogólne poruszenie) — ale mam nadzieję, iż będziemy mieli szczęście ujrzeć i męża...

— Pani!...

Wszyscy słuchają i patrzą po sobie ze zdziwieniem. Adolf czuje, że wszystkie oczy wlepione są w niego, jest ogłupiały ze zdumienia, chciałby za pomocą jakiej144 zapadni móc ukryć Karolinę pod podłogą, jak w teatrze.

— Oto pan Foullepointe, mój mąż — powiada pani Foullepointe.

Karolina robi się czerwona jak burak, pojmując jakiego strzeliła bąka, zaś Adolf piorunuje ją spojrzeniem o sile trzydziestu sześciu płomieni gazowych.

— Wszak mówiłaś, że jest młody, blondyn... — mówi po cichu pani Deschars.

Pani Foullepointe, jako kobieta orientująca się w sytuacji, przygląda się swobodnie gzymsom sufitu.

W miesiąc później pani Foullepointe i Karolina stają się najserdeczniejszymi przyjaciółkami. Adolf, bardzo zajęty panią de Fischtaminel, nie zwraca najmniejszej uwagi na tę niebezpieczną przyjaźń, która wyda swoje owoce, albowiem wiedzcie o tym, że:

Pewnik