— I cóż, Stefo?

— Jakże?

— A ty?

Podwójne westchnienie.

— Nie pamiętasz już o naszej umowie?

— Owszem...

— Czemuż więc nie przyszłaś mnie odwiedzić?

— Nigdy nie zostaję sama, zaledwie tutaj mogłam się wyrwać na chwilę...

— Ach, gdyby mój Adolf postępował w ten sposób! — wykrzyknęła Karolina.

— Widziałaś nas przecież razem, Armanda i mnie, wówczas gdy, jak to nazywają, „starał się o moje względy”...