— Nie... Oto jest...
— Jakiegoż uniknęliśmy niebezpieczeństwa!
Olimpia obejrzała klucz, zdawało się jej, że to ten sam; ale Rinaldo odmienił go: podstęp jego powiódł się, posiadał prawdziwy klucz. Człowiek ten posiadł tyleż zręczności co odwagi i podejrzewając, że jedynie bogate skarby mogły skłonić księżnę do ustawicznego noszenia przy pasku
— Szukaj... — zawołał Lousteau. — Stronicy, która tworzyła następne recto, brakuje; aby nas wydobyć z niepewności, jest jedynie stronica 212.
212 Olimpia
— Gdyby klucz zginął!
— Byłby w tej chwili trupem!
— Trupem! Czyż nie zgodziłaś się przychylić do jego ostatniej prośby i wrócić mu wolność pod warunkiem, że...
— Nie znasz go...
— Ale...