Usiądź na złomie porfiru, który tu leży.
— W jaki sposób książę Bracciano może znajdować się w klatce? — spytał bandyta.
— Mój przyjacielu, jestem tu od trzydziestu miesięcy, stojąco, nie mogąc usiąść... Ale kto ty jesteś?
— Jestem Rinaldo, książę Przestrzeni, wódz osiemdziesięciu chwatów, których prawa niesłusznie mienią zbrodniarzami, których wszystkie damy podziwiają i których sędziowie wieszają przez dawne przyzwyczajenie.
— Bogu niech będzie chwała!... Jestem ocalony... Uczciwy człowiek bałby się, podczas gdy jestem pewien, że
222 Olimpia
z tobą porozumiem się doskonale — wykrzyknął książę. O mój drogi wybawco, musisz być uzbrojony od stóp do głów.
— E verissimo!
— Miałżebyś...
— Tak, piłki, dłuta... Corpo di Bacco! Toć miałem właśnie wypożyczyć na czas nieograniczony skarby Braccianich.