226 Olimpia

dla niej i dla jej kochanka; błagam o nią dla siebie, ale ona odmawia mi śmierci, rzuca mi chleb i — jem go... Dobrze zrobiłem, że jadłem, że żyję: zapomniałem o bandytach!...

— Tak, ekscelencjo, kiedy te ciemięgi uczciwi ludzie śpią, my wówczas czuwamy...

— Ach, Rinaldo, wszystkie moje skarby są dla ciebie, podzielimy je jak bracia, chciałbym ci dać wszystko... nawet moje księstwo...

— Ekscelencjo, uzyskaj mi u papieża rozgrzeszenie in articulo mortis, to mi się lepiej przyda w moim rzemiośle.

Albo Tajemnice Rzymu 227

— Wszystko, co zechcesz; ale przepiłuj sztaby klatki i pożycz mi sztyletu... Nie mamy wiele czasu, spiesz się. Och! Gdyby moje zęby były ze stali... Próbowałem gryźć to żelazo...

— Ekscelencjo — rzekł Rinaldo, słuchając ostatnich słów księcia — przepiłowałem już jedną sztabę.

— Jesteś aniołem!

— Żona pańska była na uczcie księżnej Villaviciosa; wróciła ze swoim Francuzikiem, jest pijana miłością, mamy tedy czas.