— Skończyłeś już?

— Tak...

228 Olimpia

— Sztylet? — zapytał żywo książę bandyty.

— Oto jest.

— Dobrze. Słyszę zgrzyt sprężyny.

— Pamiętaj pan o mnie! — rzekł bandyta, który znał się na wdzięczności.

— Jak o rodzonym ojcu — rzekł książę.

— Tedy szczęśliwej drogi. Ho, ho, jak on leci! — dodał bandyta, patrząc za znikającym księciem — Jak o rodzonym ojcu — powtórzył — jeżeli to w ten sposób myśli pamiętać o mnie... Tam do kata! Uczyniłem przecież ślub, aby nigdy nie szkodzić kobietom...

Ale zostawmy na chwilę bandytę