— Cóż za groch z kapustą! Recepty, które pan pisze, więcej są warte niż te historie.
Burmistrzowa głęboko obmyśliła to zdanie, które wedle niej znamionowało wyższy umysł.
— Och, pani, trzeba być pobłażliwym, wszak znamy ledwie dwadzieścia stronic na tysiąc — odparł Bianchon, patrząc na pannę Gorju, której kibić nosiła lekkie znamiona pierwszej ciąży.
— I cóż! Panie de Clagny — rzekł Lousteau — mówiliśmy wczoraj o zemstach wymyślonych przez mężów; cóż pan powiesz o tej zemście zgotowanej przez żonę?
— Myślę — odparł prokurator — że romans ten popełnił nie radca Stanu, ale kobieta. W dziwacznych wymysłach wyobraźnia kobiet idzie dalej od mężczyzn, dowodem Frankenstein mistress Shelley, Leone Leoni George Sand, dzieła Anny Radcliffe i Nowy Prometeusz Kamila Maupin.
Dina spojrzała bystro na pana de Clagny, okazując mu wyrazem twarzy, który go zmroził, że mimo tylu znamienitych przykładów bierze tę uwagę za przytyk do Pakity z Sewilli.
— Ba! — rzekł mały de La Baudraye — Książę Bracciano, którego żona zamknęła w klatce i któremu pokazuje się co wieczór w ramionach kochanka, zabije ją... Nazywa to pan zemstą?... Nasze trybunały i społeczeństwo są o wiele okrutniejsze.
— O ile? — rzekł Lousteau.
— Cud się stał, mały de La Baudraye przemówił! — rzekł prezydent Boirouge do żony.
— Po prostu pozwala się kobiecie żyć o chudej pensyjce, wówczas świat odwraca się od niej plecami; nie ma już ani strojów, ani uważania, dwóch rzeczy, które wedle mnie stanowią całą kobietę — rzekł staruszek.