„Przemili są” — pomyślała pani Moreau. — Czy lubią panowie spacer wieczorem, po obiedzie, powozem do lasu?...

— Och! Och, och, och, och! — wykrzyknął Mistigris za każdym słowem z rosnącym zachwytem — Ależ Presles będzie nam rajem na ziemi.

— I to z Ewą, jasnowłosą, młodą i śliczną kobietą — dodał Bridau.

W chwili gdy pani Moreau puszyła się i tonęła w siódmym niebie, ściągnięto ją z powrotem na ziemię niby latawca za sznurek.

— Proszę pani! — wykrzyknęła pokojówka, wpadając jak bomba.

— Rozalio, kto cię upoważnił, abyś wchodziła tutaj niewołana?

Rozalia nie zwróciła uwagi na to napomnienie i szepnęła pani do ucha: — Pan hrabia jest w zamku.

— Czy pytał o mnie? — odparła rządczyni.

— Nie, pani... ale prosi o swoją walizkę i o klucz od mieszkania.

— Więc niech mu dadzą — rzekła, czyniąc gest niezadowolenia, aby ukryć swoje zmieszanie.