— To byłoby zabawne, gdyby jego sonety były lichotą — rzekł Vernou. — Co myślisz o swoich sonetach, Lucjanie?
— Aha, jak pan je uważa? — rzekł jeden z nieznanych.
— Tęgie są — rzekł Lousteau — słowo honoru.
— Dobrze, bardzom rad z tego — rzekł Vernou — cisnę je na łeb tym poetom z zakrystii, którzy mi już kością w gardle stają.
— Jeżeli Dauriat dziś wieczór nie weźmie Stokroci, kropniemy artykuł po artykule przeciw Natanowi.
— Ale cóż Natan na to? — wykrzyknął Lucjan.
Pięciu dziennikarzy parsknęło śmiechem.
— Będzie uszczęśliwiony — rzekł Vernou. — Zobaczysz, jak my to urządzimy.
— Zatem ten pan jest nasz? — rzekł jeden z dwóch dziennikarzy, których Lucjan nie znał.
— Tak, tak, Fryderyku, bez kawałów. Widzisz, Lucjanie — rzekł Stefan do neofity — jak my postępujemy z tobą; myślę, że i ty nie cofniesz się w potrzebie. Kochamy wszyscy Natana, i będziemy go rżnąć. A teraz podzielmy cesarstwo Aleksandrowe337. Fryderyku, chcesz Komedię Francuską i Odeon?