— Sosten-Demosten przestał być zabawny — rzekł Vernou — wszyscy go od nas przejęli.

— Tak, trzeba nam nowej padliny — rzekł Fryderyk.

— Panowie, a gdyby tak ośmieszyć cnotliwych mężów z prawicy? Gdyby napisać, że panu de Bonald czuć nogi? — wykrzyknął Lousteau.

— Może by zacząć serię portretów mówców ministerialnych? — rzekł Hektor Merlin..

— Zrób to, moje dziecko — rzekł Lousteau — znasz ich, to twoi ludzie, będziesz mógł zadowolić parę wewnętrznych antypatyjek. Skubnij Beugnota, Syrieysa de Mayrinhac339 i innych. Artykuły mogą być gotowe z góry, zdejmie nam to z głowy kłopot o numer.

— Gdybyśmy wymyślili jakąś odmowę pogrzebu340 z okolicznościami mniej lub więcej obciążającymi? — rzekł Hektor.

— Nie dojadamy resztek po wielkich dziennikach konstytucyjnych, które mają swoje fiszki z księżmi, pełne takich kaczek — odparł Vernou.

— Kaczek? — rzekł Lucjan.

— Kaczką — objaśnił Merlin — nazywamy fakt, który ma pozór rzeczywistości, ale który wymyśla się dla ożywienia kroniczki, kiedy jest mdła. Kaczka to pomysł Franklina341, który wynalazł gromochron, kaczkę i republikę. Ten dziennikarz tak dobrze wziął na kawał encyklopedystów swymi zamorskimi kaczkami, że w Historii filozoficznej Indii Raynal342 przytacza dwie takie kaczusie jako autentyczne fakty.

— Nie wiedziałem o tym — rzekł Vernou. — Cóż to za kaczki?