— Tak, kochanie. Dziękuję ci za to, co napisałeś o mnie. Jest to tym ładniej z twojej strony, że Floryna miała przyjść tutaj.
— No, nie sypnij tylko swego efektu, moja mała — rzekł Lousteau. — Rzuć się, łapy do góry! Nie żałuj zdrowia, kropnij jak należy swoje: „,Wstrzymaj się, nieszczęśliwy”! Bo jest dwa tysiące franków w kasie.
Lucjan ujrzał ze zdumieniem, jak w jednej chwili aktorka mieni250 twarz i woła: „Wstrzymaj się, nieszczęśliwy!” w sposób zdolny ściąć krew w żyłach. W tej chwili była to inna kobieta.
— Więc to jest teatr? — rzekł do Lousteau.
— To samo co sklepik w Galeriach Drewnianych i co dziennik dla literatury, istna kuchnia — odpowiedział nowy przyjaciel.
Zjawił się Natan.
— Dla kogo ty tu jesteś? — spytał Lousteau.
— Przecież robię małe teatry dla „Gazety”251, w braku czego lepszego — odparł Natan.
— Chodź więc dziś z nami na kolację i obejdź się dobrze z Floryną, z prawem wzajemności — rzekł Lousteau.
— Służę ci, najchętniej — odparł Natan.