niby nie rozumiejąc... Mnie żółć aż wrzała w wątrobie!

„Kiedyś mówiłeś, że chciałbyś poufnie rozmówić się... a bez

świadków... ze mną...”. „Pamiętam, pamiętam! Lecz pozwól, że w kropce

dziś cię zostawię... Do jutra! Wszak dzisiaj trzydziesty jest szabas516,

chciałbyś podciętym Żydziaszkom w nos kopcić517?” „Przesądy mi obce!” —

odmę się na to, lecz on: „A ja za wzorem pospólstwa

jestem przesądny... Wybacz! Pomówim później!”. Ostatnie

zagasły nadziei promienie! Zbiegł huncwot, w niewolę gadulstwa

mnie nieszczęsnego oddając! Lecz nadszedł moment wyzwolin:

zabiegł gadule drogę przeciwnik i złowił go w matnię: