tylko się droży z początku. Nie zaśpię gruszek w popiele513:

dziś jeszcze służbę przekupię... cóż, trzeba sięgnąć do kalet514!

Jeśli mnie z kwitkiem odprawią, trudnościm się jeszcze nie przeląkł:

chwilę stosowną wypatrzę, na drodze zaczepię go śmiele,

odprowadzę... Bez pracy wszak nie ma kołaczy!”. W rozterce

odsiecz ujrzałem: szedł Fuscus Aristius515! On jako zły szeląg

znał mojego kompana. Stajemy... „Ach, skądże to, skądże

dążysz, kochany, i dokąd?” — zapytał. Ja w miejscu się wiercę,

szczypię go z lekka w ramię i perskie oko doń robię,

głową mu kiwam, by chciał mnie ratować. On śmiał się niemądrze,