Co w zgubie twojej szuka własnego wesela!

A takiej nie odrzeknij ni marnego słowa,

Lecz milcząc dumnie, odejdź, a cisza grobowa,

Przerwie się wkrótce szmerem głosu uwielbienia

Dla ciebie, nad zdeptanej w głosie wyszydzenia!

Rywalce daj po gębie, dumny naganami,

I kiedy wicher wieje, obróć się plecami.

Szanuj sądy roztropnych, głupców sądy małe

Za najlepszą, gdy giną, poczytaj pochwałę.

Kto myśl sztuczną ozdobą zbyt często przeplata,